piątek, 17 maja 2013

Wiosenny tydzień #5: Botwinkowe klopsiki w chlebku pita

Chyba nie przyjdzie mi w tym roku cieszyć się wiosną. Moje zachwyty zostały brutalnie zduszone, a ja zamknięta w domu z moim największym wrogiem- pracą magisterską. Większość czasu spędzam więc przed ekranem komputera, wypruwając się fizycznie i intelektualnie. Wiosną cieszę się przelotnie, aczkolwiek intensywnie. Nie mogę się napatrzeć na zielone listki, tworzące prawdziwy tunel przy mojej ulubionej leśnej drodze i na piękne pęczki botwinki na pośpiesznie mijanym straganie. Chce mieć już to wszystko za sobą i skupić się na tworzeniu jedzenia!

Czasem jednak oszukuje. Wymykam się po tę kuszącą botwinkę i tworzę coś, co pozwoli się mi nią w pełni cieszyć, a nie wymaga wielu przegotowań. Bo oszukiwać się przecież można, ale ja nie mam już na to czasu. I uwierzcie mi, te chlebki pita powstały dosłownie w 15 minut, a smakowały niesamowicie. Botwinkowy smak i kolor, liście botwinki, kiełki i orzeźwiający kolendrowy jogurt stworzyły prawdziwie wiosenną kombinację. 

Botwinkowe klopsiki w chlebku pita (4 porcje)
- 4 chlebki pita
Klopsiki (ok. 15-20 klopsików):
- 250 g mielonego mięsa wołowego
- buraki z pęczka botwinki
- 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
- 2 duże ząbki czosnku
- pół cebuli
- pół łyżeczki cynamonu
- pół łyżeczki pieprzu cayenne
- pół łyżeczki mielonego imbiru
- pół łyżeczki kuminu
-1 jajko
- 1 łyżka miodu
- sól, pieprz
- olej roślinny- do smażenia

Jogurt kolendrowy
- 180 g jogurtu naturalnego
- pęczek świeżej kolendry
- sól, pieprz

Dodatki:
- liście botwinki
- kiełki
- marynowane papryczki jalapenos

  1. Umieść mięso w misce. Do mięsa zetrzyj na grubej tarce botwinkę. 
  2. Do mięsa dodaj poszatkowaną cebulę i wyciśnij czosnek.
  3. Dodaj resztę składników, posól na oko (próbny klopsik zweryfikuje, czy jest jej za mało). Całość dokładnie pomieszaj. 
  4. Rozgrzej tłuszcz na patelni. Gdy będzie gorący uformuj małego, próbnego klopsika i usmaż. Posmakuj czy odpowiada ci ilość soli, jeśli nie, dodaj jej więcej do całej mieszanki. Każdego klopsika smaż przez kilka minut. Mięso wołowe nie musi być dobrze wysmażone, dlatego na klopsiki o wielkości orzecha włoskiego wystarczy kilka minut, obracając klopsiki co jakiś czas, aby zbrązowiały z każdej strony. 
  5. Podgrzej chlebki pita zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 
  6. W tym czasie pomieszaj składniki na jogurt kolendrowy i odstaw na bok w miseczce. 
  7. Chlebki pita rozkrój i wysmaruj w środku jogurtem. Włóż do środka liście botwinki i kiełki, a następnie klopsiki. Możesz dodać również marynowane papryczki jalapenos. 
Śliwka

czwartek, 16 maja 2013

Wiosenny tydzień #4: Cukiniowe tagliatelle































Potrafię gotować oszczędnie, być minimalistką i przygotowywać szybkie posiłki z resztek znalezionych w lodówce. Moja babcia zawsze powtarza: "Kto zjada ostatki jest piękny i gładki".
Są jednak składniki, które muszę mieć zawsze w swojej kuchni. A gdy niebezpiecznie zbliża się czas, że się kończą, zaczynam się niepokoić. Dla przykładu, zmniejszający się poziom oliwy w butelce może zakłócić mój wewnętrzny spokój. 
Podobnie mam z makaronem, zapasy mogą się kończyć, ale muszę mieć chociaż jedną paczkę w szafce. Wtedy wiem, że wystarczy ząbek czosnku, oliwa i natka pietruszki, a mój posiłek będzie smaczny.
Jednocześnie jednak uwielbiam eksperymentować, dlatego brak potrzebnego składnika może pobudzać kreatywnie. Makaron przecież można zrobić samemu i nie mam tu wcale na myśli jego domowej wersji z mąki, czy semoliny. Wystarczy do tego cukinia!
Przy pomocy obieraczki do warzyw uzyskamy z cukinii zgrabne wstążeczki przypominające wyglądem tagliatelle, pappardelle, czy spaghetti. Czas przygotowania takiego cukiniowego tagliatelle jest o wiele krótszy niż najszybszego makaronu z pszenicy durum! A przy tym wspaniale wpisuje się w temat Wiosennego Tygodnia.
Żałuję, że nie mierzyłam dziś czasu stoperem, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że zrobienie tej wiosennej przekąski zajęło mi mniej niż 10 minut :)


Cukiniowe tagliatelle/1 porcja
  • 2 małe cukinie lub 1 duża
  • 2-3 suszone pomidory
  • mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżka świeżo tartego parmezanu
  • garść świeżych ziół (u mnie oregano i bazylia)
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  1. Cukinię myjemy i osuszamy. Bierzemy obieraczkę do warzyw i obieramy warzywo tworząc wstążki. Wrzucamy je do miseczki, dodajemy szczyptę soli i zalewamy wrzącą wodą. Zostawiamy na minutę.
  2. Siekamy drobno czosnek i suszone pomidory. Na zimną patelnię wlewamy łyżkę oliwy i wrzucamy posiekany czosnek. W tym czasie odsączamy cukinię z wody.
  3. Gdy czosnek zacznie się smażyć, a patelnia się nagrzeje, wrzucamy suszone pomidory i potrząsamy patelnią. Po minucie wrzucamy wstążki cukinii i ziarna słonecznika. Przyprawiamy je solą i pieprzem i podgrzewamy przez 3 minuty, pod koniec dodajemy porwane listki ziół i mieszamy dokładnie ze sobą składniki. 
  4. Cukiniowe wstążki wykładamy na talerz i posypujemy świeżo startym parmezanem.
Tosia

środa, 15 maja 2013

Wiosenny tydzień #3: Casserole z kurczaka i wiosennych warzyw


Chodzę, rozglądam się i wciąż nie mogę uwierzyć, że zrobiło się tak zielono dosłownie w ciągu kilku dni. Parę dni temu obudziłam się, wyjrzałam przez okno, a w ogródku zakwitła moja ukochana magnolia. Dziś podczas spaceru dostrzegłam (a raczej poczułam!) kwitnący bez, a moje ulubione, sopockie dwa kasztany są zielone jak nigdy i pełne drobnych, białych kwiatków. Zupełnie jakby wiosna w kilka dni chciała nadrobić zaległości.

O mojej słabości do wiosennych produktów pisałam już tu wielokrotnie, więc, jak możecie się domyślić, "Wiosenny tydzień" to idealna perspektywa wykorzystania wszystkiego co kocham. Jedyne czego mi brakuje to własnego ogródka, w którym posadziłabym wszystkie te skarby razem wzięte i wykopywała z satysfakcją każdej wiosny. 

Wczoraj z nostalgią spojrzałam na nowo wybudowany budynek uniwersytecki, przypominając sobie, że dokładnie na jego miejscu kilkanaście lat temu stała działka mojego dziadka. Dziadek dbał o każdy szczegół, a ten mały kawałek ziemi traktował jak własne królewstwo. Uwielbiałam pomagać mu w tych drobnych zbiorach, wyciągając marchewki z ziemi, obrywając krzaki agrestu i porzeczek i wydłubując słonecznik sąsiada. Wszystko zmienia się tak szybko!

Dzisiaj w ramach naszego nowego cyklu przygotowałam jednogarnkowe danie, w którym możecie zawrzeć dowolne, wiosenne warzywa. Jedyne czego wam potrzeba to dobre, żaroodporne naczynie i do dzieła!

Casserole z kurczaka i wiosennych warzyw
- 6 pałek kurczaka
- 1 główka czosnku
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka oliwy
- ok. 1 litr bulionu warzywnego
- 2 młode marchewki
- 2 cebule
- pół kopru włoskiego
- 1 kalarepa
- pół cukinii
- 5 białych szparagów
- 2 gwiazdki anyżu
- 1 gruby kawałek trawy cytrynowej
- kilka gałązek świeżego tymianku
- gałązka świeżego rozmarynu

- świeża pietruszka i kolendra
- sól, pieprz

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni.
  2. W dużym żeliwnym garnku (lub innym, żaroodpornym) rozgrzej masło i oliwę. Przekrój główkę czosnku na pół wzdłuż i podsmaż na gorącym tłuszczu. Dodaj kurczaki i obsmaż je z dwóch stron, aż lekko zbrązowieją. 
  3. Zalej całość odpowiednio dosolonym bulionem. Warzywa i trawę cytrynową pokrój na średniej wielkości kawałki i dodaj do garnka. Dodaj resztę składników oprócz szparagów i cukinii. Wstaw do piekarnika pod przykryciem (wcześniej usuń z przykrywki plastikowe elementy).
  4. Wstaw do piekarnika i piecz godzinę pod przykrywką. Po upływie tego czasu dodaj do garnka szparagi i cukinie pokrojone w średniej wielkości kawałki. Zdejmij pokrywkę i piecz jeszcze 20 minut z funkcją grillowania z góry. 
  5. Przed podaniem posyp siekanymi świeżymi ziołami: kolendrą i pietruszką. Możesz doprawić całość sosem sojowym
Śliwka

wtorek, 14 maja 2013

Wiosenny tydzień #2: Zupa botwinkowa ze szpinakowymi uszkami






































Od samego początku, kiedy ustaliłyśmy ze Śliwką, że na blogu pojawi się cykl "Wiosenny tydzień", wiedziałam, że przygotuję coś z botwinki. Dla mnie to niezwykle sezonowe warzywo, które od razu kojarzy się z wiosną. Z botwinki przyrządza się chyba najczęściej lekki barszcz lub chłodnik litewski, ale składnik ten można wykorzystywać także w bardziej kreatywny sposób.

Gdy kupiłam na straganie 3 pęczki botwinki, nie byłam jeszcze pewna co z nich powstanie. Wszystko dlatego, że miałam w głowie kilka pomysłów i nie mogłam zdecydować się na co mam ochotę. Czułam się niczym rozdarta sosna, nie wiedząc, czy postawić na danie tradycyjne, czy może zrobić z botwinki coś zupełnie nowego.
Ostatecznie postanowiłam przygotować klasyczną zupę, na którą czeka się cały rok. Nowością z mojej strony jest jednak sposób jej podania. Inspirując się wigilijnym barszczem z uszkami, botwinkową zupę podałam z zielonymi uszkami. 
Ich kolor to zasługa drobno siekanych lub zmiksowanych listków szpinaku, czyli po prostu szpinakowego pesto. Uszka wypełniłam farszem z botwinki i serem typu feta, który świetnie komponuje się z burakami.
Tak naprawdę uszka można podawać jak tortellini, czy ravioli z dodatkiem świeżo startego parmezanu jako danie główne lub przystawka, ale mnie bardzo smakowały utopione w wiosennej zupie :)























Zupa botwinkowa
  • *2 skrzydełka kurczaka (można pominąć)
  • 2 pęczki botwinki
  • marchewka
  • pietruszka
  • 1/2 selera
  • 1/2 pora
  • ząbek czosnku
  • 2 liście laurowe
  • łyżeczka ziarenek pieprzu
  • 3-4 ziarenka ziela angielskiego
  • koperek
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 5 łyżek śmietany 18%
  • sól
  1. *Skrzydełka myjemy, osuszamy, wrzucamy do garnka i zalewamy 2,5-3 litrami zimnej wody. Wstawiamy na ogniu i gotujemy przez 30 minut. W tym czasie zdejmujemy łyżeczką szumowiny. - Etap gotowania mięsa można ominąć.
  2. W tym czasie obieramy marchewkę, seler i pietruszkę. Razem z porem kroimy w kosteczkę warzywa. Wrzucamy je do gotującej się wody. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie oraz pieprz. Zmniejszamy ogień i gotujemy zupę, aż warzywa zmiękną.
  3. Młode buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Drobno siekamy także łodygi i ładniejsze liście botwinki. Gdy gotujące się warzywa będą miękkie, wrzucamy do garnka botwinkę. Gotujemy 5 minut. Następnie dodajemy sól, drobno posiekany koperek i koncentrat pomidorowy. Zupę gotujemy kolejnych 5 minut.
  4. Do kubka ze śmietaną wlewamy chochlę ciepłej zupy i mieszamy energicznie trzepaczką. Na patelni topimy masło, dodajemy mąkę i mieszamy tworząc zasmażkę. Dodajemy śmietanę z zupą i jeszcze chwilę mieszamy. Zasmażkę dodajemy do gotującej się zupy i gotujemy ją jeszcze kilka minut.
  5. Zupę podajemy z koperkiem i szpinakowymi uszkami. Uszka w zupie można dodatkowo posypać świeżo startym parmezanem.
Szpinakowe uszka z botwinką i fetą
  • Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej + mąka do podsypywania
  • 60 g świeżego szpinaku
  • łyżeczka oliwy
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • Farsz:
  • pęczek botwinki
  • mała cebula
  • 3 łyżki białego wina lub wody
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżka masła
  • koperek, listki rozmarynu
  • 80 g sera typu feta
  • sól, pieprz
Ciasto:
  1. Umyty szpinak wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy oliwę, szczyptę soli i miksujemy blenderem na gładkie pesto.
  2. Mąkę przesiewamy na stolnicę lub do dużej misy. Dodajemy szczyptę soli, jajka oraz szpinak. Wszystkie składniki ze sobą łączymy, wyrabiając ciasto.
  3. Jeśli po kilku minutach zagniatania ciasto nie osiągnie formy elastycznej kuli, podsypujemy je dodatkowo mąką. Ciasto dzielimy na 3-4 części. Bierzemy jedną z nich, a pozostałe przykrywamy misą umieszczoną dnem do góry (dzięki temu ciasto nie wyschnie).
  4. Porcję ciasta cienko wałkujemy lub przepuszczamy przez maszynkę do makaronu. Z ciasta wykrawamy kółka o średnicy ok. 7-8 cm. Na każdym kółeczku z ciasta wykładamy łyżeczką farsz. Zlepiamy ciasto tak jak pieroga, a końce łączymy ze sobą na środku, owijając je wokół palca. Czynność powtarzamy. Ulepione uszka kładziemy na czystej ściereczce.
  5. Tak przygotowane uszka gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie z odrobiną oliwy. Gotujemy 3 minuty lub do momentu wypłynięcia pierożka do góry. Gotowe uszka odsączamy z wody i od razu podajemy w zupie lub przelewamy zimną wodą, studzimy i mrozimy.
Farsz:
  1. Botwinkę myjemy i osuszamy. Młode buraczki obieramy i kroimy w drobną kostkę. Siekamy także łodygi i ładniejsze listki. Cebulę kroimy w drobną kostkę.
  2. Na patelni topimy masło, wrzucamy cebulę i podsmażamy ją 2-3 minuty. Dodajemy botwinkę i smażymy ją kolejne 3 minuty. Następnie wlewamy odrobinę wina lub wody, sok z cytryny i dodajemy koperek oraz rozmaryn. Botwinę przyprawiamy pieprzem, solą i jeszcze chwilę dusimy na patelni, aż płyn odparuje.
  3. W miseczce rozgniatamy widelcem ser typu feta. Dodajemy podsmażoną botwinkę, farsz dokładnie ze sobą mieszamy.
Tosia

poniedziałek, 13 maja 2013

Wiosenny tydzień #1: Zielona zupa krem z przepiórczym jajkiem w koszulce







































W tym roku pogoda nam zrobiła kilka psikusów. Pani Wiosna przyszła do nas o miesiąc później, a marcowe porządki zostały zakończone rozczarowaniem w postaci śniegu. Przez połowę kwietnia miałam wrażenie, że wiosna nas ominie, a majówkę spędzę lepiąc bałwana. 
Zdenerwowanie z powodu przedłużającej się zimy można było wyczuć nie tylko wśród znajomych, ale nawet mijając przypadkowych ludzi na ulicy. Najbardziej doceniamy to czego nie możemy mieć, dlatego chyba wszyscy wyczekiwali sezonowych warzyw i owoców jeszcze bardziej niż rok temu. Aż w końcu się pojawiły!
Grzechem byłoby korzystać teraz z mrożonek, czy samych konserw, kiedy na straganach jest zielono. Sezonowe produkty działają tak inspirująco, że aż trudno zrealizować wszystkie pomysły w kuchni. Dlatego, aby cieszyć ich smakiem, a kulinarne pomysły wcielać w życie, postanowiłyśmy ze Śliwką ogłosić na blogu nowy cykl - Wiosenny tydzień.
Przez 7 dni, będziemy prezentowały przepisy z sezonowymi owocami i warzywami w roli głównej. Będą szparagi, szpinak, szczaw, botwinka, kalarepa, rzodkiewka, truskawki, zapewne rabarbar i jeszcze wiele innych składników. Kuchnia, którą będziemy serwowały będzie lekka, zdrowa i kolorowa.

Dzisiaj zaczynam od najbardziej wiosennego koloru - zielonego. Kremową zupę przygotowałam z warzyw, które przyniosłam w torbie z porannego spaceru na pobliską halę. W zupie znalazła się zatem kalarepka, cukinia, seler, ziemniaki, koperek i szczaw. Jeśli będziecie mieli w domu szpinak, czy szparagi, możecie śmiało dodać je do garnka z gotującymi się warzywami. 
Zupę podałam w wersji mini, przystrojoną przepiórczymi jajkami w koszulce i prażonymi pestkami dyni. Możecie jajka przepiórcze zastąpić kurzymi lub w ogóle z nich zrezygnować, a krem podać z grzankami. Wybór należy do Was, ważne, aby było lekko i zielono :)


Wiosenna zupa krem z jajkiem w koszulce
Zupa:
  • kalarepka
  • 1/2 cukinii
  • cebula
  • 1/2 korzenia selera
  • 250 g ziemniaków
  • pęczek świeżego szczawiu
  • 500-600 ml wody lub bulionu z warzyw/kurczaka (u mnie pół na pół)
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka masła
  • *ząbek czosnku (opcjonalnie)
  • koperek
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól, pieprz
  • garść pestek dyni
Przepiórcze jajka w koszulce:
  • jajka przepiórcze
  • łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki octu winnego
  • 350 ml wody
  1.  Cebulę, cukinię, obraną kalarepkę korzeń selera kroimy w kosteczkę. Na łyżeczce oliwy i łyżeczce masła smażymy w garnku przygotowane warzywa. Przyprawiamy je solą i pieprzem. Po 4-5 minutach do garnka dodajemy pokrojone w kostkę obrane ziemniaki. Wszystkie składniki zalewamy wodą lub bulionem. Dodajemy łyżeczkę soli i gotujemy je przez 15-20 minut.
  2. Gdy ziemniaki będą miękkie, dodajemy pęczek świeżego szczawiu oraz koperek. Warzywa gotujemy jeszcze 2 minuty, następnie zupę przelewamy do wysokiego naczynia i miksujemy za pomocą blendera na gładki krem. Wlewamy krem ponownie do garnka, dodajemy posiekany drobno czosnek, sok z cytryny. Zupę przyprawiamy do smaku solą i pieprzem i podgrzewamy jeszcze chwilę na małym ogniu.
  3. W tym czasie gotujemy wodę w rondelku z łyżeczką soli i octem. Jajko przepiórcze wbijamy do małego kieliszka, a następnie ostrożnie przelewamy do gotującej się wody (przed tym łyżeczką można zrobić "wirek"). Jajko gotujemy przez 40 sekund i delikatnie wyławiamy je z wody. Czynność powtarzamy.
  4. Na suchą patelnię wrzucamy pestki dyni. Prażymy je przez kilka minut, aż nabiorą złocistego koloru.
  5. Ciepłą zupę podajemy z jajkami w koszulce i prażonymi pestkami dyni.
Tosia

niedziela, 12 maja 2013

Śniadanie do łóżka #98: Racuchy z duszonym jabłkiem i rabarbarem


Jestem na prawdziwym wiosennym haju od kiedy w mojej kuchni pojawił się rabarbar. Co roku to właśnie on najbardziej kojarzy mi się z tą porą roku. Przypominają mi się czasy sprzed kilku lat, gdy wiosenno-letnie owoce uświadomiły mi, że może jednak coś ze mnie będzie w kuchni. Tworzyłam namiętnie drożdżowe ciasta rabarbarowe, truskawkowe cupcakes i jagodzianki, za każdym razem nie mogąc uwierzyć, że to właściwie takie proste. 

Dzisiaj jestem bogatsza o kilka lat doświadczeń, ale wiosenne skarby nadal przyprawiają mnie o motylki w brzuchu. Dlatego coś mi mówi, że będziecie zmuszeni oglądać rabarbar na blogu nieprzyzwoicie często. 

A dzisiaj, z okazji niedzieli, naprawdę sobie dogadzam. I choć ja nie jestem osobą, która wstanie, aby przed śniadaniem zagnieść ciasto drożdżowe i wytrzyma godzinę do momentu wyrośnięcia, wierzę że jakaś część z Was została obdarzona cierpliwością. Okropnie jej zazdroszczę, bo rozpoczęcie dnia takimi świeżo usmażonymi racuchami z duszonymi owocami musi być niezłym przeżyciem. Pocieszam się jedynie tym, że w porze obiadowej smakowały też całkiem przyzwoicie.

Racuchy z duszonym jabłkiem i rabarbarem (ok. 10 sztuk)
Racuchy:
- 150 g mąki pszennej
- 150 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 7 g suszonych drożdży (1 opakowanie)
- 3 łyżki cukru
- duża szczypta soli
- 1 jajko
- 50 g masła
- 60 g serka homogenizowanego
- 150 ml ciepłego mleka

-200 g jabłka
- 200 g rabarbaru
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżka masła

- cukier puder
- tłuszcz roślinny-do smażenia

  1. W małym rondelku rozpuść masło i odstaw do ostygnięcia.
  2. Do miski wrzuć mąki, drożdże, cukier, sól, jajko i ostudzone masło.
  3. Dolej ciepłe mleko i całość pomieszaj łyżką aż masa stanie się jednolita.
  4. Przykryj miskę folią aluminiową i odstaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 1-1,5 h.
  5. W tym czasie przygotuj owoce. Z jabłka usuń gniazda nasienne i pokrój je na małe kawałki. Rabarbar pokrój na kawałki podobnej wielkości. 
  6. W rondelku rozgrzej łyżkę masła i wrzuć owoce. Posyp je cukrem i poczekaj aż wypuszczą sok. Zmiejsz ogień i gotuj jeszcze ok. 15 minut aż masa zgęstnieje. Odstaw na później. 
  7. Przed upływem czasu wyrastania rozgrzej w patelni tłuszcz do wysokości kilku centymetrów. Gdy będzie już gorący zrób próbnego małego racucha (ok. z 1 łyżeczki ciasta). Jeśli tłuszcz się nie pieni, oznacza to, że należy go bardziej podgrzać, jeśli natomiast racuch robi się od razu mocno brązowy, należy zmniejszyć temperaturę tłuszczu.
  8. Smaż racuchy wrzucając na tłuszcz po 1 łyżce ciasta. Przed nabraniem łyżki ciasta, zamaczaj łyżkę w ciepłej wodzie, wtedy ciasto będzie się lepiej zsuwać. 
  9. Smaż racuchy aż zbrązowieją z dwóch stron (odpowiednio przewracaj je na  drugą stronę, gdy będą już brązowe z jednej)
  10. Usmażone racuchy odkładaj na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, aby odsączyć je z tłuszczu.
  11. Podawaj z duszonymi owocami. 
Śliwka

sobota, 11 maja 2013

Słodka sobota #103: Pleśniak z rabarbarem i rabarbarowo-miętowy sorbet






































Są pewne smaki do których chętnie wracamy, bo kojarzą nam się z beztroskimi momentami dzieciństwa. Są też takie, które zaczynamy doceniać z wiekiem. Niektórych dań i składników trzeba się nauczyć rozumieć, aby dobrze je przyrządzić i cieszyć się ich smakiem. 
Jako dziecko uparcie ignorowałam rabarbar. U cioci w ogródku można było znaleźć co roku rabarbar, z którego przygotowywany był kompot. Niestety za każdym razem, gdy go próbowałam, wykrzywiałam w grymaśny sposób usta. Może dlatego, że byłam znana z przesadnej miłości do cukru. Uwielbiałam zjadać bułkę kajzerkę posmarowaną masłem i posypaną cukrem, a mleko podawane do płatków śniadaniowych słodziłam przynajmniej trzema łyżkami cukru.
Z wiekiem wszystko się zmieniło. Nadal słodzę herbatę, czy kawę i lubię desery, ale tylko takie o umiarkowanej ilości cukru. Szerokim łukiem omijam wszystko co jest przesadnie słodkie i nie mam tutaj na myśli tylko jedzenia :) A na rabarbar czekam podekscytowana już od kilku sezonów!
Pewnie dla wielu osób, ciasto pleśniak kojarzy się z dziecięcymi latami. Ja również próbowałam je niejednokrotnie w tamtych czasach, ale w moim domu królowały zawsze inne ciasta. Od jakiegoś czasu chodzi za mną chęć spróbowania Pleśniaka jeszcze raz, aby zrozumieć tęsknotę za tym ciastem wielu osób. Pleśniak przygotowuje się z przeróżnymi owocami, ale zazwyczaj są one kwaskowate. Kojarzę wersję z konfiturą porzeczkową, powidłami śliwkowymi, czy wiśniami. Nie mogłam się powstrzymać, dlatego zrobiłam je po swojemu. Czyli z dodatkiem orange curd oraz rabarbaru. 
Do ciasta przygotowałam dodatkowo orzeźwiający sorbet rabarbarowo-miętowy, w końcu sobota to dobry czas, aby rozpieścić trochę swoje podniebienie :)


Pleśniak z orange curd i rabarbarem/ ciasto o średnicy 23 cm

  • Ciasto:
  • 375 g mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru
  • 3 żółtka
  • 125-150 g masła
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • Beza:
  • 3 białka
  • 90 g cukru
  • łyżeczka octu winnego
  • Orange curd:
  • sok z 2 pomarańczy
  • skórka z 1 pomarańczy
  • 70 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej 
  • 80 g zimnego masła
  • Rabarbar:
  • 8 łodyg rabarbaru
  • łyżka masła
  • 4 łyżki cukru
  1. Mąkę przesiewamy na stolnicę, mieszamy z cukrem i proszkiem do pieczenia. Robimy wgłębienie i wbijamy żółtka. Do mąki dodajemy zimne masło i siekamy je nożem, zagniatając w ten sposób ciasto. Ciasto można też zagniatać kilka minut ręcznie lub mikserem. 
  2. Otrzymaną kulę z ciasta dzielimy na 3 części- 2 mniejsze i jedną większa. Do jednej z mniejszych kul dodajemy kakao i jeszcze chwilę je zagniatamy. Wszystkie porcje ciasta owijamy oddzielnie w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 40 minut lub do zamrażalnika na 20 minut.
  3. Robimy orange curd. Sok oraz świeżo startą skórkę wlewamy do rondelka. Dodajemy cukier i podgrzewamy składniki na małym ogniu. Do miseczki wbijamy jajka, dodajemy skrobię i mieszamy miksturę energicznie trzepaczką. Kilka łyżek podgrzanego soku wlewamy do jajek, mieszamy i przelewamy miksturę do garnuszka. Krem mieszamy trzepaczką i podgrzewamy kilka minut. Gdy masa zgęstnieje, zestawiamy rondelek z ognia i dodajemy zimne masło w kawałeczkach. Krem mieszamy i studzimy.
  4. Rabarbar myjemy, obieramy (jeśli jest to konieczne) i kroimy w kostkę. W rondelku topimy masło, wrzucamy rabarbar i dodajemy cukier. Całość dusimy na ogniu kilka minut, aż rabarbar zmięknie.
  5. Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki lub zamrażalnika. Tortownicę o średnicy 23 cm wykładamy od spodu pergaminem, a boki smarujemy miękkim masłem. Największą kulę z ciasta ścieramy na tarce o grubych oczkach, tworząc w ten sposób spód ciasta.
  6. Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy łyżeczkę octu.
  7. Na ciasto wykładamy orange curd, następnie wykładamy wcześniej przygotowany rabarbar. Na rabarbar ścieramy kulę z kakaowego ciasta. Na kakaowe ciasto wykładamy pianę z białek. Tworzymy ostatnią warstwę ścierając na tarce ostatnią kulę z jasnego ciasta.
  8. Tak przygotowane ciasto wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy w 180 stopniach przez 40 minut. Upieczony pleśniak studzimy i podajemy je z sorbetem miętowo-rabarbarowym.
Sorbet miętowo-rabarbarowy
  • 400 g rabarbaru
  • 100 ml wody
  • 80 g cukru
  • garść liści świeżej mięty
  1. Rabarbar myjemy i obieramy (jeśli jest taka potrzeba). Kroimy go w kostkę i wrzucamy do rondelka. Dodajemy wodę oraz cukier i podgrzewamy na małym ogniu. Rabarbar dusimy kilka minut, aż zmięknie. 
  2. Następnie odsączamy go z wody, wkładamy do wysokiego naczynia. Dodajemy liście świeżej mięty i miksujemy za pomocą blendera na gładki mus. 
  3. Gotowy mus rabarbarowy przekładamy do pudełka, który umieszczamy większej miski z zimną wodą. Gdy mus ostygnie, zamykamy pudełko pokrywką i wkładamy do zamrażalnika.
  4. Sorbet powinien się mrozić przez minimum 3,5 godziny. W tym czasie warto co mniej więcej godzinę, miksować sorbet blenderem, aby nie tworzyły się kryształki lodu.
  5. Zmrożony sorbet podajemy z ciastem.
Tosia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...